', 'auto'); ga('send', 'pageview');

BLOG NIE TYLKO O WNĘTRZACH

V Polish Businesswoman Congress 2016 – relacja

V Polish Businesswoman Congress 2016 – relacja

W tym roku po raz pierwszy byłam w warszawie na Polish Businesswoman Congress i prawdę mówiąc nie wiem, czy jeszcze kiedyś się tam wybiorę. Jest to spotkanie organizowane dwa razy w roku dla kobiet mających swój biznes, czego zapewne nietrudno się domyślić po wymownej nazwie.

Lepiej późno niż wcale

Ponieważ nie mogłam pojechać pojechać do Warszawy dzień przed rozpoczęciem konferencji, na miejsce dotarłam dopiero około 16 godziny, chociaż wraz z Klaudią z pracowni Trust me design, planowałyśmy być tam o wiele szybciej. Ale w końcu kongres nie zając i trzeba było jeszcze w międzyczasie zabłądzić w tej całej stolicy.

Przegapiłyśmy jedyną prelekcję, na której mi zależało – mianowicie wystąpienie Kamili Rowińskiej, która jest coachem (nie lubię tego słowa, bo aktualnie jest strasznie nadużywane!) życia i biznesu. Przeczytałam jej książkę „Kobieta niezależna” i właśnie tą publikacją Kamila całkowicie skradła moje serce. Niestety nie było szans, żebyśmy zdążyły na jej występ, ale za to czekało na nas tam wiele innych atrakcji.

Pierwsze wrażenie? Architekt płakał, jak projektował. Konferencja odbywała się w Hotelu Gromada, w którym czas się zatrzymał jakieś 20-30 lat temu. Nie będę wdawała się w szczegóły, ponieważ nie jest moją intencją robienie złej reklamy Gromadzie, ale nie znalazłam tam absolutnie niczego ładnego.

Usta-nos

Jeśli chodzi o samą konferencję, to była całkiem ciekawa, ale jak to się mówi „szału nie było”. Oprócz wystąpień, można było odwiedzić stoiska wystawców z przeróżnych branż: kosmetycznych, odzieżowych, reklamowych, zdrowia, a nawet pojawił się punkt, w którym można było odbyć szkolenie z pierwszej pomocy dla psów i kotów, które zresztą chętnie odbyłyśmy. Czy wiedzieliście, że zwierzakom nie robi się sztucznego oddychania usta-usta, tylko usta-nos? Ja nie wiedziałam, chociaż nie raz się nad tym zastanawiałam. Teraz już będę przygotowana w razie, gdybym kiedyś musiała udzielić zwierzakowi pomocy.

Co na plus, a co na minus

Muszę również pochwalić bardzo sympatyczną prowadzącą całą konferencję – Adelę Warać, która widać, że wkłada dużo serca w swój zawód, jest zawsze uśmiechnięta i przygotowana do tematu. Chciałabym mieć takie zdolności prowadzenia rozmowy, jak ona, jednak za to mam inne talenty 😉

Drugiego dnia konferencji pojawiłyśmy się dużo wcześniej, niż pierwszego. Jak to bywa na każdych targach – pod koniec nie ma już co robić (zwłaszcza, że stoiska były mało biznesowe). Ale zostałyśmy do końca, ponieważ miało się odbyć losowanie nagród. Uwierzycie, że żadna z nas niczego nie wygrała? Toż to skandal 😉 Dwie Panie miały tyle szczęścia, że zostały wylosowane nawet dwa razy. Tylko pozazdrościć.

Ze stoisk, które mogę polecić, najbardziej spodobały mi się te z jedzeniem dostarczanym do klienta. Nie chodzi o zwykłe dania na dowóz. Polega to na rozpisanie diety, której gotowe elementy firma będzie dowoziła do klienta. Jak dla mnie rewelacja! Sama byłam jakiś czas temu u dietetyka, bo nie radziłam sobie z moimi nietolerancjami pokarmowymi i wiem, że ułożenie diety to jedno, a później znalezienie w dziesięciu różnych sklepach odpowiednich produktów i targanie ciężkich siatek do domu, to drugie. Dzięki takiej usłudze oszczędzamy czas, który poświęcilibyśmy na zakupy oraz na przygotowanie posiłków. A tak – wystarczy odgrzać i problem z głowy. Jak będę zarabiała miliony monet, to na pewno się do nich zgłoszę 😛

Z mniej interesujących rzeczy, opowiem Wam historię pewnej firmy, której przedstawiciel prawie sprawił, że zasnęłam na stojąco.

Przechodząc obok ich stoiska zatrzymałyśmy się na chwilę. I to był błąd. Pan w średnim wieku od razu do nas zagadał. Zaczął mówić cuda na temat kremu, który sprzedawał, a którego cena w jednodniowej promocji wynosi 150 zł. Normalnie 300 zł. Naobiecywał, że to jest produkt innowacyjny, jedyny na świecie, polski, bla, bla bla, likwiduje naczynka, zmarszczki i przebarwienia, bla, bla, bla. Śpię. I wiecie co? Wszystko fajnie, ale jak on kogokolwiek chce przekonać, że ten krem jest tyle wart, skoro dał nam ulotki robione przez przedszkolaka w Paincie, a opakowanie kremu wyglądało jak sprzed 20 lat? O właśnie teraz sobie pomyślałam, że ten krem idealnie wkomponował się w wystrój Hotelu Gromada, ale to tak na marginesie. Kto mu to kupi? Bo ja naprawdę wątpię, że komuś wystarczą puste słowa i promocja -50%. Niestety, ale sprzedając cokolwiek należy pamiętać o tym, że ludzie kupują oczami. Jeśli krem kosztuje kilka stów, to i wizerunek firmy powinien robić dobre wrażenie.

Podsumowując konferencję – zaliczam ją do udanych, ponieważ poznałam tam osobę, której od jakiegoś czasu szukałam w swoim otoczeniu i teraz mam cel, by którego na razie nie mogę zdradzać. Ale, czy wybiorę się jeszcze na Polish Businesswoman Congress? Raczej niespecjalnie. Może jakbym akurat była w Warszawie w tym terminie, to mogę tam zajrzeć, ale jakoś specjalnie nie będę tego planować.

A jak jest z Wami? Bywacie na takich konferencjach? Jakie macie opinie na ich temat?

  • Czasem się zastanawiam gdzie są granice kobiecości w biznesie. Targi, konferencje, warsztaty, szkolenia – wszystko z czerwoną szminką przy ustach. A nie można tak bez szmineczek, kremiczków, książeczek o tym jak stać się księżniczką (albo księżniczeczką)? Czasem to potrzebne, ale nie widziałam w życiu konferencji, gdzie pokazywano by facetom kiedy i jakie zakładać spinki do mankietów.
    W moim mieście ma się odbyć niebawem Konwent Kobiet mam nadzieję spotkać tam panie przedsiębiorcze, z ikrą, a nie zapatrzone na swoje wysokie obcasy.
    Z drugiej strony na coś się ten event przydał, pamiętam jak szukałaś kogoś po pewnym webinarze. Czy to taka osoba?

    • Lepiej bym tego nie ujęła. Kiedy zobaczyłam, że w programie będą przerywniki w postaci pokazów mody, trochę mnie to zniechęciło. I fakt, najwięcej było tam właśnie bielizny, butów, ubrań i kosmetyków. Mnie to nie kręci, bo nie po to jadę na konferencję biznesową, żeby słuchać o cudownych kremach. Ale prelekcje były całkiem ciekawe, a poza tym spędziłam te dni w miłym towarzystwie, co chyba było najistotniejsze 🙂
      Nie pamiętam już kogo szukałam po webinarze, bo ja co chwilę mam jakieś dziwne pomysły ;] Aha, chyba że chodzi o mentora – jego niestety ciągle szukam.
      Ta osoba pomoże mi uporać się z moim wewnętrznym chaosem, co mam nadzieję poskutkuje również poprawą życia zawodowego 🙂

      • U mnie mentor odpada, bo nie poproszę ani Trici Guild ani Ulfa Moritza. Hm… ale czasem dobrze poszukać wsparcia u kogoś bardziej doświadczonego.

  • Obecnie jest mnóstwo takich spotkań dla kobiet! I o ile inicjatywa jest świetna to wykonanie nie zawsze…. Bardzo często występują słabo przygotowani prelegenci, a stoiska i upominki dla uczestników nie zawsze wartościowe. Myślę, że organizatorzy powinni stawiać jeszcze więcej na jakość takich spotkań, a wtedy z pewnością doczekają się poznownej wizyty przedsiębiorczych pań! 😉

    Pozdrawiam ciepło,

    Panna Joanna